Dieta roślinna w sporcie przestała być ciekawostką – amatorzy i zawodowcy sięgają po nią z powodów zdrowotnych, etycznych i regeneracyjnych, a rynek odpowiada izolatami białka z grochu, ryżu i konopi. Pytanie brzmi już nie „czy się da", tylko „jak zrobić to dobrze". Bo roślinny talerz sportowca rządzi się nieco innymi prawami niż jadłospis wszystkożercy: wymaga świadomego doboru białka, pilnowania kilku mikroskładników i większej uwagi przy planowaniu. Poniżej konkrety, które przekładają się na wyniki i regenerację.



